Przy okazji świętowania Bożego Narodzenia moja ukochana siostrzenica Agatka (lat 6) dostała zeszyt, w którym można na gotowych modelach projektować ciuchy. Bardzo spodobała jej się ta zabawa i wymyśliła mnóstwo pięknych strojów. Postanowiłam nagrodzić jej wysiłki i zaproponowałam, że uszyję wybraną przez nią sukienkę.
Wybrała piękną, błękitną suknię wieczorową, która mogłaby się znaleźć w szafie każdej miłośniczki morskiej pianki. Góra sukienki miała być prosta - ciasny, długi rękaw, wykończenie w łódkę. Dół był dla mnie nie lada wyzwaniem - składał się z poskręcanych błękitnych serpentyn. Długo zastanawiała się jak je uszyć. Pierwszą myślą było użycie wstążek z organzy usztywnianych drucikiem, ale druciki mogłyby się szybko odkształcić.
Sukienkę uszyłam z błękitnej dzianiny, tej samej, którą używałam do mojej sukni balowej, bo wiedziałam, że bardzo ładnie się układa (zapomniałam tylko jak trudno się ją szyje...). 16 falbanek wszyłam razem z ośmioma godetami. Agatka wygląda w niej przepięknie i nadal jest bardzo dumna z tego, że ma w szafie sukienkę, którą sama zaprojektowała. Nigdy nie wiadomo, może w przyszłości cały świat będzie chciał mieć w szafie jej sukienki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ubranka dziecięce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ubranka dziecięce. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 czerwca 2013
niedziela, 17 lutego 2013
Hua Mulan
Disney od lat ustawia standardy dla księżniczek. Jest jednak wśród jego bohaterek dziewczynka-wojownik, która ratując ojca uratowała cały kraj. To Hua Mulan - Chinka, która w przebraniu mężczyzny ocaliła kraj przed najazdem Hunów.
Kiedy córcia poprosiła mnie o jej strój na tegoroczny balik karnawałowy byłam z niej dumna. Cieszyłam się, że nie liczą się dla niej tylko koronki i różowości, ale rośnie również na dzielną wojowniczkę.
Strój uszyłam z lekkiej satyny białej i różowej, a granatowy pas ze streczu, żeby był matowy. Jestem z niego bardzo dumna, ponieważ bawiłam się nie tylko kształtem, ale i konstrukcją. Na pierwszy rzut oka wygląda jak dwa kimona noszone na sobie, przewiązane dwoma pasami. W takiej wersji byłoby córci strasznie gorąco, a strój uciekałby w każdą stronę przy szaleństwach na balu.
W rzeczywistości to dwie części: spódnica na gumce składająca się z białej i różowej warstwy, a do tego góra rozpinana na zamek z boku uszyta z granatowego dołu, białych rękawów i różowego korpusu. Całość przewiązałam tylko wstążką z organzy.
Na allegro zamówiłam różową parasolkę, chiński wachlarz i medalion w kształcie smoka. Całość wyglądała ślicznie, a co najważniejsze komplet był wygodny i córci nie było za gorąco. Oto dwa zdjęcia mojej małej wojowniczki.
Kiedy córcia poprosiła mnie o jej strój na tegoroczny balik karnawałowy byłam z niej dumna. Cieszyłam się, że nie liczą się dla niej tylko koronki i różowości, ale rośnie również na dzielną wojowniczkę.
Strój uszyłam z lekkiej satyny białej i różowej, a granatowy pas ze streczu, żeby był matowy. Jestem z niego bardzo dumna, ponieważ bawiłam się nie tylko kształtem, ale i konstrukcją. Na pierwszy rzut oka wygląda jak dwa kimona noszone na sobie, przewiązane dwoma pasami. W takiej wersji byłoby córci strasznie gorąco, a strój uciekałby w każdą stronę przy szaleństwach na balu.
W rzeczywistości to dwie części: spódnica na gumce składająca się z białej i różowej warstwy, a do tego góra rozpinana na zamek z boku uszyta z granatowego dołu, białych rękawów i różowego korpusu. Całość przewiązałam tylko wstążką z organzy.
Na allegro zamówiłam różową parasolkę, chiński wachlarz i medalion w kształcie smoka. Całość wyglądała ślicznie, a co najważniejsze komplet był wygodny i córci nie było za gorąco. Oto dwa zdjęcia mojej małej wojowniczki.
sobota, 16 lutego 2013
Moja królewna
Jeszcze w zeszłym roku miałam w domu 5-letnią królewnę. Jej wysokość potrzebowała odpowiedniego stroju na wszystkie ważne okazje. I tak powstała różowa suknia balowa.
Suknia z założenia miała mieć mnóstwo falbanek i do dzisiaj ten fragment wspominam najgorzej. Wiele wieczorów spędziłam na podwijaniu satyny, co jak wiadomo nie jest rzeczą łatwą. Do tego wymyśliłam koronki i przód w stylu królewny Barbie. Mojej księżniczce zależało również na kokardzie, którą doszyłam jako pas.
Efekt był prześliczny. Uszyłam ją z ciężkiej satyny, która szumiała przy każdym ruchu. Moja księżniczka odmieniała się jak tylko ją wkładała. Nie musiałam już przypominać, żeby trzymała się prosto, a każdy krok stawiała z taką lekkością, że wyglądała jakby tańczyła. No i uśmiech - od ucha do ucha. Każda dziewczyna (ze mną włącznie) marzyła kiedyś o takiej sukni.
Suknia z założenia miała mieć mnóstwo falbanek i do dzisiaj ten fragment wspominam najgorzej. Wiele wieczorów spędziłam na podwijaniu satyny, co jak wiadomo nie jest rzeczą łatwą. Do tego wymyśliłam koronki i przód w stylu królewny Barbie. Mojej księżniczce zależało również na kokardzie, którą doszyłam jako pas.
Efekt był prześliczny. Uszyłam ją z ciężkiej satyny, która szumiała przy każdym ruchu. Moja księżniczka odmieniała się jak tylko ją wkładała. Nie musiałam już przypominać, żeby trzymała się prosto, a każdy krok stawiała z taką lekkością, że wyglądała jakby tańczyła. No i uśmiech - od ucha do ucha. Każda dziewczyna (ze mną włącznie) marzyła kiedyś o takiej sukni.
sobota, 5 stycznia 2013
Golfy i golfiki
Pierwszy golf powstał z bezsilności. Ręce mi opadały, jak widziałam jak skuteczne są w chronieniu gardełka mojej córeczki wszystkie inne wynalazki. W końcu usiadłam do maszyny i uszyłam taki, który działa po dziś dzień. Golfiki tak się spodobały, że uszyłam jeszcze kilka dla rodzinki i znajomych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




