Ciociasaba w ramach prezentu urodzinowego na czwarte urodziny Winiego namalowała mu w pokoju wymarzoną tęczę. Jak to miło mieć możliwość spełniania dziecięcych marzeń.
niedziela, 16 grudnia 2012
Pokój Amelki - 2 latka
ZAŁOŻENIA
Po przeprowadzce Amelka miała wreszcie dostać swój własny pokój. W tym wieku przeprowadzka 'na swoje' nie jest łatwa i rodzice postanowili jej w tym pomóc sprawiając, że jej nowy pokoik będzie jej się tak podobał, że nie będzie chciała z niego wychodzić. W pokoiku miały się zmieścić ubranka, łóżko (wybrane wcześniej przez Amelkę) i stolik do prac plastycznych i regał na zabawki. Mama Amelki chciała też mieć możliwość nocowania w pokoju innych dzieci.
REALIZACJA
TKANINY
Wybór padł na tkaniny z kolekcji Kids z Dekorii. Dołączyły do nich płótna w pomarańczowym, zielonym i czerwonym kolorze. Uszyłam z nich dwie czerwone poduszki na łóżko, narzutę, pufę, firanki i zasłonkę, naściennik oraz pokrowce na kostki z pianki, które można złożyć w materac. Specjalnie dla Amelki uszyłam również jej ulubioną świnkę z kieszonkami na różne różności.
ŚCIANY
Ściany już wcześniej zostały pomalowane na kolor żółty. Główna tkanina w projekcie posłużyła za wzór dla malowideł na ścianach. Na największej ścianie zamieszkały pod palmą małpka i żyrafa, spokojnego snu doglądał od tej pory krokodyl z ptaszkiem, którego rodzina zamieszkała na pozostałych ścianach. Farby mieszałam ręcznie z białej podstawy i pigmentów malarskich.
Amelka od początku była zachwycona pokojem, chociaż oswajanie się z tym, że ma w nim mieszkać trwało troszkę dłużej. W międzyczasie nad łóżkiem dołączyła jeszcze półka na książki z nocną lampką, żeby rodzice mogli ją spokojnie usypiać.
Po przeprowadzce Amelka miała wreszcie dostać swój własny pokój. W tym wieku przeprowadzka 'na swoje' nie jest łatwa i rodzice postanowili jej w tym pomóc sprawiając, że jej nowy pokoik będzie jej się tak podobał, że nie będzie chciała z niego wychodzić. W pokoiku miały się zmieścić ubranka, łóżko (wybrane wcześniej przez Amelkę) i stolik do prac plastycznych i regał na zabawki. Mama Amelki chciała też mieć możliwość nocowania w pokoju innych dzieci.
REALIZACJA
TKANINY
Wybór padł na tkaniny z kolekcji Kids z Dekorii. Dołączyły do nich płótna w pomarańczowym, zielonym i czerwonym kolorze. Uszyłam z nich dwie czerwone poduszki na łóżko, narzutę, pufę, firanki i zasłonkę, naściennik oraz pokrowce na kostki z pianki, które można złożyć w materac. Specjalnie dla Amelki uszyłam również jej ulubioną świnkę z kieszonkami na różne różności.
ŚCIANY
Ściany już wcześniej zostały pomalowane na kolor żółty. Główna tkanina w projekcie posłużyła za wzór dla malowideł na ścianach. Na największej ścianie zamieszkały pod palmą małpka i żyrafa, spokojnego snu doglądał od tej pory krokodyl z ptaszkiem, którego rodzina zamieszkała na pozostałych ścianach. Farby mieszałam ręcznie z białej podstawy i pigmentów malarskich.
Amelka od początku była zachwycona pokojem, chociaż oswajanie się z tym, że ma w nim mieszkać trwało troszkę dłużej. W międzyczasie nad łóżkiem dołączyła jeszcze półka na książki z nocną lampką, żeby rodzice mogli ją spokojnie usypiać.
Pokój Matyldy - lat 3
ZAŁOŻENIA
Przyszedł czas, żeby przeprowadzić Matyldę do większego pokoju. Dziecięcy tapczanik z zabezpieczeniami miało zastąpić prawdziwe, jak największe łóżko (Matylda zasypiała zawsze grzecznie, ale budziła się w zupełnie innych miejscach). W pokoju musiało być mnóstwo miejsca na zabawę, a do tego jej mama uparła się, żeby zrobić jej w nim plac zabaw. Matylda sama wybrała sobie tkaninę w kotki, na podstawie której dobraliśmy kolorystykę.
TKANINY
Matylda wybrała tkaninę bazową: płótno w kotki. Do tego dołożyłam zielone i różowe płótno, z których powstały poduszki i zasłonki. Firanki to wstążki ozdobione koralikami.
DREWNO
Najpierw zajęliśmy się starymi meblami. Komodę z Drewexu przemalowaliśmy farbami z mieszalnika (tak, żeby miały taki sam kolor, jak te na ścianach). Regał z Ikei również przemalowaliśmy tą samą białą farbą, co komodę, żeby miały taki sam odcień. Wszystkie elementy drewniane (podest, pięterko, półka na książki) wykonał i pomalował własnoręcznie dumny Tata.
ŚCIANY
Całość pokoju pomalowaliśmy farbą o wdzięcznej nazwie 'Mglisty poranek'. Bardzo jaśniutki odcień niebieskiego, który daje efekt przebywania w krainie wiecznego lata. Zieloną i różową farbę zamówiliśmy z mieszalnika. Drzewo, krzaki i chmurki namalowałam odręcznie. Wróżki i motylki dołączyły z szablonów.
Matylda do dziś uwielbia swój pokój. Ma już sześć lat i w tym roku musieliśmy uzupełnić meble o biurko szkolne i półki na książki, ale wszystko się zmieściło i nadal fajnie wygląda. Do wieżyczki dowiązaliśmy też huśtawkę na sznurkach, żeby miała się gdzie huśtać w zimie. Zarówno Matyldzie, jak i jej gościom, nigdy się tam nie nudzi.
Przyszedł czas, żeby przeprowadzić Matyldę do większego pokoju. Dziecięcy tapczanik z zabezpieczeniami miało zastąpić prawdziwe, jak największe łóżko (Matylda zasypiała zawsze grzecznie, ale budziła się w zupełnie innych miejscach). W pokoju musiało być mnóstwo miejsca na zabawę, a do tego jej mama uparła się, żeby zrobić jej w nim plac zabaw. Matylda sama wybrała sobie tkaninę w kotki, na podstawie której dobraliśmy kolorystykę.
TKANINY
Matylda wybrała tkaninę bazową: płótno w kotki. Do tego dołożyłam zielone i różowe płótno, z których powstały poduszki i zasłonki. Firanki to wstążki ozdobione koralikami.
DREWNO
Najpierw zajęliśmy się starymi meblami. Komodę z Drewexu przemalowaliśmy farbami z mieszalnika (tak, żeby miały taki sam kolor, jak te na ścianach). Regał z Ikei również przemalowaliśmy tą samą białą farbą, co komodę, żeby miały taki sam odcień. Wszystkie elementy drewniane (podest, pięterko, półka na książki) wykonał i pomalował własnoręcznie dumny Tata.
ŚCIANY
Całość pokoju pomalowaliśmy farbą o wdzięcznej nazwie 'Mglisty poranek'. Bardzo jaśniutki odcień niebieskiego, który daje efekt przebywania w krainie wiecznego lata. Zieloną i różową farbę zamówiliśmy z mieszalnika. Drzewo, krzaki i chmurki namalowałam odręcznie. Wróżki i motylki dołączyły z szablonów.
Matylda do dziś uwielbia swój pokój. Ma już sześć lat i w tym roku musieliśmy uzupełnić meble o biurko szkolne i półki na książki, ale wszystko się zmieściło i nadal fajnie wygląda. Do wieżyczki dowiązaliśmy też huśtawkę na sznurkach, żeby miała się gdzie huśtać w zimie. Zarówno Matyldzie, jak i jej gościom, nigdy się tam nie nudzi.
niedziela, 9 grudnia 2012
Przygotowania do karnawału
Karnawał tuż tuż. Gdzie w tym roku będą się bawić Wasze dzieci? Nad morzem lub w kosmosie? Mam nadzieję, że na ich zdjęciu pamiątkowym będzie moje tło.
Oba tła mają ponad 3m długości i zrobione są z polaru.
Oba tła mają ponad 3m długości i zrobione są z polaru.
środa, 5 grudnia 2012
Wielka Balowa Suknia Wieczorowa
Po wielu dniach ślęczenia w sieci w poszukiwaniu idealnej sukni na bal stwierdziłam, że i tak muszę ją uszyć, bo w sklepach nic nie ma, a jeśli jest to kosztuje majątek i na pewno nie będę nadwyrężała swojego budżetu na tą wyjątkową okazję.
Biorąc pod uwagę to, że równocześnie miałam do skończenia dwa patchworki, musiałam ograniczyć zapędy koronkowe do minimum (a szkoda, bo zakochałam się w projektach Elie Saaba).
Ostatecznie w poniedziałek zakupiłam materiał - piękną czekoladową dzianinę oraz jasnobeżowy tiul. Wcześniej miałam już kupioną złotą koronkę. We wtorek zrobiłam wykroje, a do soboty suknia była gotowa. Udało się. Bez pomocy myszek, wróbelków i matek chrzestnych. Zaległości w śnie odrabiam do dziś :)
Spód sukni to czekoladowa długa sukienka na wąskich ramiączkach zbiegających się w jednym punkcie na plecach. Przezroczysty wierzch z tiulu ozdobiłam koronką. Do tego jeszcze pasek z tej samej dzianiny, co suknia, perełki, fale na głowie i retro gotowe. Wyglądałam trochę, jak z innej bajki, bo większość kobiet wybrała krótkie sukienki, ale co tam, na bale chodzę rzadko, więc sobie poszalałam.
Biorąc pod uwagę to, że równocześnie miałam do skończenia dwa patchworki, musiałam ograniczyć zapędy koronkowe do minimum (a szkoda, bo zakochałam się w projektach Elie Saaba).
Ostatecznie w poniedziałek zakupiłam materiał - piękną czekoladową dzianinę oraz jasnobeżowy tiul. Wcześniej miałam już kupioną złotą koronkę. We wtorek zrobiłam wykroje, a do soboty suknia była gotowa. Udało się. Bez pomocy myszek, wróbelków i matek chrzestnych. Zaległości w śnie odrabiam do dziś :)
Spód sukni to czekoladowa długa sukienka na wąskich ramiączkach zbiegających się w jednym punkcie na plecach. Przezroczysty wierzch z tiulu ozdobiłam koronką. Do tego jeszcze pasek z tej samej dzianiny, co suknia, perełki, fale na głowie i retro gotowe. Wyglądałam trochę, jak z innej bajki, bo większość kobiet wybrała krótkie sukienki, ale co tam, na bale chodzę rzadko, więc sobie poszalałam.
wtorek, 4 grudnia 2012
Jesienne płaszczki
Tej jesieni osiągnęłam kolejny 'level' w mojej zabawie w szycie i udało mi się uszyć dwa płaszcze. Zaczęłam od koralowego, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia (Burda 09/2012). Kolejny beżowy, powędrował w dobre ręce (Burda 08/2010). Oba uszyte z filcu, z podszewką, wszystko na swoim miejscu ;)
I już mam w planach kolejne. Super :)
I już mam w planach kolejne. Super :)
Charity patchworks
Zdarzyło mi się wcześniej szyć coś pikowanego z łatek, więc chętnie się zgodziłam na uszycie narzuty z okazji Balu Charytatywnego. Nie przypuszczałam wtedy ile wysiłku będzie mnie to kosztować.
A zaczęło się od tego, że Rada Rodziców poprosiła uczniów naszej szkoły, żeby przynieśli po jednym, nieużywanym już ciuszku. Wszystkie 67szt. trafiły do mnie po czym poddałam je obróbce: pranie, prasowanie, krojenie, szycie, pikowanie. I to wszystko w dwa tygodnie. Jak sobie policzyłam, że na jedną narzutę wchodzi koło 380 trójkątów, to mi się w głowie zakręciło.
No, ale warto było :) Wszyscy byli zadowoleni i przyniosły niezły zysk dla naszej organizacji. Ostatecznie powstały dwa po 90x180cm. Jeden w kolorach dziewczęcych, a drugi chłopięcych. Już za nimi tęsknię ;)
A zaczęło się od tego, że Rada Rodziców poprosiła uczniów naszej szkoły, żeby przynieśli po jednym, nieużywanym już ciuszku. Wszystkie 67szt. trafiły do mnie po czym poddałam je obróbce: pranie, prasowanie, krojenie, szycie, pikowanie. I to wszystko w dwa tygodnie. Jak sobie policzyłam, że na jedną narzutę wchodzi koło 380 trójkątów, to mi się w głowie zakręciło.
No, ale warto było :) Wszyscy byli zadowoleni i przyniosły niezły zysk dla naszej organizacji. Ostatecznie powstały dwa po 90x180cm. Jeden w kolorach dziewczęcych, a drugi chłopięcych. Już za nimi tęsknię ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































